O Avatarze słów kilka
Wróciłem z kina i w ramach nie zapomnienia co napisać, podsumuję ten film w dwóch prostych punktach:
- Spotkałem się z zarzutem, że jest zbyt mało 3D. Dla mnie był w sam raz 3D, na tyle, żeby podziwiać widoki i żeby po dwóch i pół godzinie nie odpadły mi oczy. Byłem w IMAXie na kilku innych filach i zauważyłem zależność - im bardziej głębia rośnie, tym krócej czerpię przyjemność z takiego widowiska.
- Jeżeli ktoś ma temu filmowi za złe, że jest Pocahontas w kosmosie - no cóż, fabuła jak każda inna. Zaskakująca nie jest, jest przewidywalna i to nawet bardzo. Jednak nie męczy i nie jest za bardzo naiwna. Co więcej - jest na tyle spójna, że na pierwszy rzut oka nie widać było nieścisłości.
Na koniec - jestem bardzo zadowolony, oglądało mi się ten film zdecydowanie dobrze i trafił on w moje gusta, o których, jak mówi pewne mądre przysłowie, się nie dyskutuje ;) A, do ludzi, którzy szukają odpowiedzi, którzy rząd w IMAX jest najlepszy: byłem w szóstym rzędzie, ale uważam, że jest to o jeden, maksymalnie dwa rzędy za nisko. Jednak faktem jest, że jest to zdecydowanie lepiej niż rząd jedenasty, w którym to siedziałem dwa razy i nie bawiłem się tak dobrze.
Całkiem na koniec zostawiam sobie klapę na całej linii, jednak nie związana jest ona z filmem (jego fabułą oraz wykonaniem technicznym) - chodzi o polskie napisy. I to wyjątkowo nie chodzi mi o tłumaczenie, które było jakie było (nie czytałem - bo się praktycznie nie dało). Napisy były nałożone nie dla każdego oka oddzielnie, ale po prostu centralnie na ekran... były tak bardzo nieczytelne i tak bardzo utrudniały oglądanie filmu, że nie rozumiem jakim cudem taki ich format przeszedł jakiekolwiek kontrole... w tym miejscu chciałbym przekazać wyrazy współczucia ludziom, którzy języka angielskiego nie znają i napisy czytać będą musieli. Napisy angielskie, które pojawiają się w momencie, kiedy w użyciu jest mowa obca, nałożone są prawidłowo i są idealnie czytelne - no ale cóż, one są na filmie od początku.
Mam nadzieję, że komuś to pomoże w decyzji czy iść na Avatara ;) wszelkie uwagi mile widziane, pierwszy raz piszę jakąś "recenzję" dłuższą niż dwa zdania ;)
Trackback

Z tymi napisami to fail - w Silver Screen (Multikino) napisy były elegancko dla każdego oka oddzielnie więc też sprawiały wrażenie 3D - "lewitowały" nad filmem. A w momencie używania mowy Smerfów nie było angielskich napisów, tylko same polskie stylizowaną czcionką.