No właśnie, jak? W pierwszym akcie pomocy przekazano 50 tys. dolarów. Dzisiaj na facebooku przeczytałem, że aplikacja Zoo World dzięki sprzedawaniu zwierzątek za dolary zebrała, uwaga, 40 tys. dolarów. Co prawda nasz rząd przekazał kolejne 100 tys. dolarów po interwencji premiera, chciałbym zauważyć, że na Facebooku jest więcej takich aplikacji, które zbierają pieniążki dla potrzebujących na Haiti... Czuję się tak, jakby aplikacje facebookowe zawstydziły nasz rząd...
Wróciłem z kina i w ramach nie zapomnienia co napisać, podsumuję ten film w dwóch prostych punktach:
- Spotkałem się z zarzutem, że jest zbyt mało 3D. Dla mnie był w sam raz 3D, na tyle, żeby podziwiać widoki i żeby po dwóch i pół godzinie nie odpadły mi oczy. Byłem w IMAXie na kilku innych filach i zauważyłem zależność - im bardziej głębia rośnie, tym krócej czerpię przyjemność z takiego widowiska.
- Jeżeli ktoś ma temu filmowi za złe, że jest Pocahontas w kosmosie - no cóż, fabuła jak każda inna. Zaskakująca nie jest, jest przewidywalna i to nawet bardzo. Jednak nie męczy i nie jest za bardzo naiwna. Co więcej - jest na tyle spójna, że na pierwszy rzut oka nie widać było nieścisłości.
Na koniec - jestem bardzo zadowolony, oglądało mi się ten film zdecydowanie dobrze i trafił on w moje gusta, o których, jak mówi pewne mądre przysłowie, się nie dyskutuje ;) A, do ludzi, którzy szukają odpowiedzi, którzy rząd w IMAX jest najlepszy: byłem w szóstym rzędzie, ale uważam, że jest to o jeden, maksymalnie dwa rzędy za nisko. Jednak faktem jest, że jest to zdecydowanie lepiej niż rząd jedenasty, w którym to siedziałem dwa razy i nie bawiłem się tak dobrze.
Całkiem na koniec zostawiam sobie klapę na całej linii, jednak nie związana jest ona z filmem (jego fabułą oraz wykonaniem technicznym) - chodzi o polskie napisy. I to wyjątkowo nie chodzi mi o tłumaczenie, które było jakie było (nie czytałem - bo się praktycznie nie dało). Napisy były nałożone nie dla każdego oka oddzielnie, ale po prostu centralnie na ekran... były tak bardzo nieczytelne i tak bardzo utrudniały oglądanie filmu, że nie rozumiem jakim cudem taki ich format przeszedł jakiekolwiek kontrole... w tym miejscu chciałbym przekazać wyrazy współczucia ludziom, którzy języka angielskiego nie znają i napisy czytać będą musieli. Napisy angielskie, które pojawiają się w momencie, kiedy w użyciu jest mowa obca, nałożone są prawidłowo i są idealnie czytelne - no ale cóż, one są na filmie od początku.
Mam nadzieję, że komuś to pomoże w decyzji czy iść na Avatara ;) wszelkie uwagi mile widziane, pierwszy raz piszę jakąś "recenzję" dłuższą niż dwa zdania ;)